Spojrzałam ze złością na kobietę, która siedziała dalej spokojnie na krześle
- Trzeba było się lepiej przygotować. Maks nie ma żadnego znamienia - powiedziałam wychodząc za chłopakiem. Jednak na ulicy nigdzie go nie mogłam dostrzec. Czyżby wrócił do siebie? Szłam w tamtą stronę rozglądając się, kiedy zauważyłam go na ławce w parku. Podeszłam do niego siadając obok
- Maks... - zaczęłam, jednak się nie odzywał - Maks nawet tak nie myśl, nie wiem kim jest ta kobieta, ale na pewno nie Twoją matką, tylko proszę nigdy ani tak nie mów, ani nie myśl
- Taka prawda - mruknął, łapiąc się za głowę i patrząc w ziemie
- To nie jest prawda - skierowałam jego głowę w swoją stronę - Spójrz na mnie, to nie jest prawda, jasne? Jesteś wspaniałym człowiekiem, lekarzem, przyjacielem i chłopakiem
( Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz