Przy stole każdy rozmawiał jak to było kiedyś, niektóre historyjki bardzo mnie rozśmieszyły, zwłaszcza te, w których brał udział Maks
- A pamiętasz, jak chciałeś podnieść kił, a to był wąż? Owinął Ci się wokół ręki i zacząłeś biegać z nim po całym lesie - wszyscy przy stole wybuchnęli śmiechem, jednak jakoś mnie korciło żeby iść z nim na górę i zostać sam na sam, wtedy zadzwonił mój telefon
- Przepraszam na chwile - powiedziałam idąc na korytarz
- Taiga, gdzie Ty jesteś?! - usłyszałam zdenerwowany głos Jose
- Mówiłam, żebyś się nie przejmował - westchnęłam - Jestem z Maksem, nie przejmuj się i nie spal niczego
- Tylko uważaj, w razie czego dzwoń, przyjadę
- Jesteś przewrażliwiony - westchnęłam chowając telefon do kieszeni i siadając na swoje miejsce, trochę dziwnie się czułam, nie tylko dlatego, że byłam jedyną dziewczyną w towarzystwie, ale też dlatego, że oni byli rodziną, a ja zupełnie kimś obcym
- Rodzice się martwią? - zapytał ojciec Maksa
- Brat - powiedziałam z lekkim uśmiechem
( Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz