- To jest pytanie czy rozkaz? - zapytałam podnosząc jedną brew z rozbawieniem. Zrobił śmieszną minę po czym pociągnął mnie lekko za rękę
- Raczej próbuje Cie przekonać - uśmiechnął się
- No dobrze - przewróciłam oczami i położyłam się obok chłopaka
- Kiedy wychodzisz? - wyszeptał mi do ucha - Wiesz że musimy nadrobić kilka nocy - delikatnie musnął ustami moje ucho.
- Za dwa dni, ale przez jakiś czas ktoś musi się mną zajmować. - odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam delikatnie.
(Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz