środa, 8 kwietnia 2015

Od Taigi Cd. Maksa

Gdy wróciłam do domu od razu wzięłam prysznic i położyłam się spać. Ranek wyglądał tak jak zawsze, bieganie, później śniadanie, ogarnięcie się i wyruszyłam do hotelu. Jak się okazało na miejscu, mój "braciszek" jednak skorzystał z okazji i przyszedł się przespać, ulżyło mi, może się w nic nie wpakował. Dowiedziałam się również, że nie był zbyt trzeźwy, ale to akurat żadna nowina. Wzięłam butelkę wody i weszłam do odpowiedniego pokoju
- Wstawaj!- rzuciłam w niego butelką - Musimy pogadać
- Hm? - podniósł się, patrząc na mnie jednym okiem - O czym chcesz gadać? - zapytał przeciągając się
- O wczorajszej sytuacja - westchnęłam - Słuchaj tutaj nie możesz spać, bo hotel nawet nie jest otwarty, a to była wyjątkowa sytuacja - zaznaczyłam
- Tak, tak - mruknął odkręcając butelkę i wypijając jej zawartość jednym tchem - Chyba nie chcesz gadać o tym typie
- Na imię ma Maks, i tak masz go nazywać - powiedziałam ostro - Nie chce widzieć takich rzeczy jak wczoraj, chcesz u mnie mieszkać, okej póki co dam Ci pokój gościnny, dopóki czegoś nie znajdziesz, ale gramy na moich zasadach. Nie przychodzisz do domu pijany, możesz pić ze mną jak kiedyś, nie sprowadzasz swoich kolegów, chyba że to Fabian jego akurat znam, nie robisz żadnych interesów i najważniejsze nie wyzywasz, nie krzyczysz, ani nie czepiasz się Maksa, jasne?
- Tyle zasad? - westchnął, jednak spojrzałam na niego srogo - Dobra niech będzie - podniósł ręce w geście obronnym - Postaram się ich nie łamać - wywrócił oczami
- Oby - powiedziałam wstając i wychodząc z pokoju - Ogarnij się i zejdź, jak już jesteś to mi pomożesz.
Jose jednak do czegoś się przydał, pomagał przy dekoracjach podczas gdy ja załatwiałam papierkową robotę, przed 19 jechałam już do domu, jednak on jeszcze został, wtedy przyszedł Maks i powiedział mi coś czego nigdy bym się nie spodziewała, patrzyliśmy na siebie przez chwile, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Skąd Ci przyszło do głowy, że przez takie coś Cię zostawię? - zapytałam w końcu - Nie przeszkadza mi to, tylko nie bardzo to rozumiem - powiedziałam patrząc na niego
- To dosyć skomplikowane, sam dokładnie nie umiem tego wyjaśnić - westchnął
- To i tak nie powód, żeby mieć takie myśli, nie ważne czy jesteś chory czy nie, cały czas jesteś tym samym Maksem, którego poznałam wtedy w klubie
- Czyli nie jesteś zła, czy coś w tym stylu? - spojrzał na mnie
- Czasami jesteś głupiutki - zaśmiałam się wstając - Zamówmy sobie pizze? Mam ochotę na dużą z kurczakiem i cole - uśmiechnęłam się łapiąc za telefon - No chyba, że Ty masz ochotę na coś innego to możemy zamówić coś innego, albo zrobić coś sami, ale wtedy trzeba by było iść po zakupy, bo w lodówce nie mam za dużo - zaśmiałam się cicho pod nosem 

( Maks? ach wróciła moja wena długich opowiadań ^^ )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz