Nie mogłam się powstrzymać, aby się nie uśmiechnąć gdy dostałam wielką pluszową pandę, była wręcz kochana.
- Dziękuje, jest urocza - powiedziałam z uśmiechem
- Nie ma sprawy - razem z nowym towarzyszem, wybraliśmy się jeszcze na trzy kolejki, kiedy nagle zadzwonił mój telefon. Nie odbierałabym, ale był to telefon z pracy czyli coś w miarę ważnego. Jak się okazało mają problemy w menu, ależ oczywiście zawsze muszą być jakieś problemy. Podeszłam do chłopaka
- Zgadnij kto jedzie ze mną do hotelu...
- ... Tak właśnie Ty! - powiedziałam z uśmiechem
- Nie rozumiem...
- Muszę jechać do hotelu - wyjaśniłam zanim zdążyłam dokończyć - Mają jakiś problem z menu na bal i muszę to załatwić, jeśli nie chcesz to oczywiście zrozumiem, ale fajnie jakbyś pojechał tam ze mną - powiedziałam trzymając misia pod brodą - razem z pandą prosimy
( Maks?)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz