Rano jak zawsze po bieganiu, chciałam jechać do hotelu, Jose jeszcze spał, więc go nie budziłam, cicho wyszłam z mieszkania i o 11 byłam już na miejscu. Ściągnęłam kask i weszłam do hotelu, kiedy momentalnie zostałam z niego wyrzucona
- Mogę wiedzieć co się dzieje?! - warknęłam na pracownika
- Pani Katnnis powiedziała, że mam pani nie wpuszczać - powiedział szybko, wchodząc do budynku
- To jakieś kpiny - powiedziałam do siebie, wchodząc z powrotem - Katnnis! Co się tutaj dzieje?! - krzyknęłam na cały hotel
- Taiga, mamy mały problem - wyprowadziła mnie na zewnątrz - Pracownicy czegoś nie dokończyli i chcą to skończyć, nie możesz wchodzić bo śmierdzi farbą i jest za dużo ludzi
- Jak mam nie wchodzić? I co jest nie tak, przecież kilka dni temu wszystko było w najlepszym stanie - powiedziałam zaskoczona
- Jedź do domu... proszę - powiedziała z wyszczerzem, westchnęłam jedynie i napisałam sms'a do Maksa " Jakby co jestem w domu, Katnnis zwariowała, nie daje mi wejść do hotelu, jak będziesz w mieście to przyjdź, całuje" Założyłam kask i pojechałam na miasto
( Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz