Otrzepałam się z ziemi i pomogłam wstać chłopakowi. Ugh, na następny raz muszę patrzeć jak idę. Już miałam go wyminąć i iść dalej, ale zaczepiłam broszką z torby o jego koszulkę. Usiedliśmy na ławce która była obok. Bezskutecznie próbowałam ją jakoś odczepić. Dopiero po dziesięciu minutach mi się udało.
- W-wybacz...- powiedziałam wstając- Mam chyba dzisiaj jakiś zły dzień- wstałam i poprawiłam torbę.
<Federico?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz