- Jasne- uśmiechnęłam się.
Ja wzięłam Senshou, a Fede wziął siwego konia, który należał do stadniny. Osiodłaliśmy konie i ruszyliśmy w stronę lasu. Dobrze że dzisiaj było ciepło. Ruda (tak inaczej nazywałam Senshou) dawno nie była na jeździe, więc to była dobra okazja.
<Federico?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz