Dobrze było usiąść znów w siodle, gdy poniosłem wzrok, patrząc na Ashlynn jadącą kawałek dalej, odwróciła się w moją stronę i lekko uśmiechnęła, zrobiłem to samo. Przyśpieszyliśmy do kłusa, a później galopu. Widząc na drodze nie zbyt duże, powalone drzewo, przeskoczyliśmy je, po czym wyrównaliśmy krok Ashlynn.
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz