W sumie chłopak wydawał się miły i może to w jakiś sposób poprawi mi dzień, więc się zgodziłam. W parku oprócz nas nie było prawie nikogo. Gdy minęło jakieś pół godziny przypomniało mi się, że miałam dzisiaj jechać jeszcze do koni.
- Rany zapomniałam! Wybacz, muszę już iść. Spotkamy się później- powiedziałam w pośpiechu i zaczęłam szybkim krokiem iść w stronę parkingu.
Wcześniej oczywiście wymieniliśmy się numerami.
***
Wieczorem wróciłam do domu padnięta. Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć. Leżałam tylko patrząc na biały sufit.
<Federico?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz