- Nie szkodzi- uśmiechnęłam się.
Zobaczyłam że Senshou i Pistash chodzili gdzieś dalej, więc zagwizdałam. Przynajmniej Jasper był już blisko. Ruda klacz i kary ogier podnieśli głowy na dźwięk gwizdu i podbiegli do ogrodzenia. Źrebak cały czas patrzył się na jabłka maślanymi oczami. Zaśmiałam się i wręczyłam smakołyki koniom. Mały ogierek, który należał pewnie do tamtego chłopaka również wpatrywał się w jabłka, które mi jeszcze zostały. Pomyślałam że jedno jabłko mniej nie zrobi mi różnicy, więc dałam mu a te zjadł je ze smakiem.
- Uroczy maluch- uśmiechnęłam się chowając dwa jabłka do kieszeni.
Spojrzałam na moje konie i jedną ręką głaskałam Senshou, a drugą Pistasha.
<Oliwer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz