piątek, 3 kwietnia 2015

Od Oliwera do Ashlynn c.d

Po chwili Aleks wbiegł na pastwisko i zaczął biegać z Devilem, a Florian, zaczął się o mnie ocierać, wyczekując pieszczoty. Usiadłem na ogrodzeniu i zacząłem głaskać konia po pyszczku, na co ten zamknął oczy i trwał w chwili. Po kilku minutach, wszedłem do siodlarni. Wziąłem siodło, czaprak, owijki i ogłowie. Na pastwisku, wyczyściłem i osiodłałem wierzchowca. Zrobiliśmy rozgrzewkę na padoku, po czym przeskoczyliśmy ogrodzenie i ruszyliśmy w stronę lasu. Po kilkunastu minutach, gdy kłusowaliśmy leśną ścieżką wyprzedził nas kary, spłoszony ogier. Był to ten sam, którego karmiła tamta dziewczyna... popędziłem Flo, który od razy zrozumiał o co chodzi. Gdy dogoniliśmy karego ogiera, udało mi się złapać go za kantar, zatrzymaliśmy się.
- Nie ładnie tak uciekać. - szepnąłem głaszcząc ogiera.
Poklepałem mojego pupila, po czym zawróciliśmy i ruszyliśmy z powrotem w stronę stadniny. Będąc tam, zobaczyliśmy tamtą brunetkę, wyglądała na zdenerwowaną.
- Twój uciekinier? - rzuciłem stając kilka kroków przed nią.

Ashlynn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz