Od razu gwałtownie się uśmiechnęłam, tak po prostu.
- Spoko, nie ma za co. - mój uśmiech nie znikał z twarzy. - Jeśli jesteśmy już tu oboje, może przejdziemy się? - zapytałam mając nadzieje, że się zgodzi.
Chłopak kiwnął głową. Pogonił swojego psa i ruszyliśmy krętą ścieżką przed siebie. Po chwili zaczęliśmy rozmawiać, nie wracaliśmy do wczorajszego dnia.
<Oli?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz