Nie potrafiłam się dostosować do charakteru chłopaka, ta obojętność mnie dobijała. Co ja zrobiłam, że tak do mnie podchodzi?
Chłopak zaczął mnie pośpieszać na motor, w ostatniej chwili wycofałam się i powiedziałam że wrócę sama.
- Nie wygłupiaj się, wsiadaj. - powiedział lekko obudzony.
- Nie, dzięki.
- Ta, zgub się jeszcze raz. - prychnął i odjechał.
Poszłam w tą samą stronę, w którą pojechał chłopak. Po dwudziestu minutach znów byłam w mieście, wróciłam do domu.
<Oli?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz