Byłem w stadninie, zająłem się Florianem i Devilem a gdy zaczęło się ściemniać, wróciłem. Przejeżdżając przez miasto, zauważyłem Emily, stała dokładnie w tym samym miejscu, gdzie wtedy postanowiła iść dalej pieszo. Stała i wpatrywała się przed siebie, ustałem obok niej, zszedłem z motoru i podszedłem do niej.
- Co ty tu robisz? - spytałem zdziwiony.
- Kot uciekł... - powiedziała cicho.
- To nie trzeba było go szukać, a nie stać? - spytałem obojętnie. Teraz dostrzegłem, że dziewczyna się trzęsie. Westchnąłem, po czym dałem jej swoją kurtkę. - Chodź, wracamy... - powiedziałem dość cicho.
Emily?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz