Westchnąłem, wziąłem swoje rzeczy i wróciłem do domu. Gdy nakarmiłem moich podopiecznych, poszedłem do studnia, przećwiczyć tą choreografię. Wszedłem do szatni, ubrałem dresy, koszulkę i trampki.
Gdy się przebrałem, wszedłem do sali. Rozciągnąłem się, po czym włączyłem muzykę i zacząłem tańczyć układ na rozgrzewkę, po chwili, usłyszałem czyjeś oklaski, obróciłem się w stronę drzwi i zobaczyłem Ashlynn.
- Co ty tu robisz? - uśmiechnąłem się podchodząc do niej.
- Przechodziłam sobie... - odwzajemniła uśmiech.
- To chodź, pomożesz mi. - złapałem ją za rękę i lekko pociągnąłem na środek sali. - Rób to co ja. - powiedziałem i włączyłem muzykę, za po chwili, zaczęliśmy tańczyć jeden z najprostszych układów.
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz