Gdy dziewczyna wyszła, wziąłem prysznic i poszedłem spać, nie miałem nic lepszego do roboty. Obudziłem się o siódmej, wziąłem prysznic, ubrałem się itd. Wyszedłem z domu, biorąc gitarę i ruszyłem z Killerem na plażę. Usiadłem w cieniu, opierając się o pień drzewa, a samiec kopał dziury w piasku. Nagle obok mnie pojawiła się Ashlynn.
- Hej. - uśmiechnęła się.
- Siemka. - odwzajemniłem gest.
- Grasz na gitarze?
- I śpiewam. - dodałem.
- A zagrasz mi cuś? - poprosiła.
- Okey... hm... - zacząłem myśleć. - Okey, już wiem. - powiedziałem i zacząłem grać i śpiewać.
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz