Oparłem się o ogrodzenie i przyglądałem koniom, nagle, podszedł do mnie jakiś siwek. Musnął mnie swoim pyszczkiem, uśmiechnąłem się i zacząłem go głaskać.
- Jesteś strasznie do niego podobny. - szepnąłem.
Ogier zarżał, nie powinienem żyć tym, co było... jednak był moim najlepszym przyjacielem i nie mogę o tym zapomnieć. Gdy podeszła do mnie Ashlynn, spytałem...
- Teren nadal aktualny? - spytałem nie przestając głaskać konia.
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz