- Chyba jednak nie będę mógł z tobą jechać. - westchnąłem przytulając dziewczynę.
- Tak też myślałam. Nie martw się, będzie inna okazja. - lekko się uśmiechnęła.
Odwzajemniłem uśmiech, byliśmy tu sami. W około nie było nikogo, cicho jak makiem zasiał. Słychać było tylko hukanie sowy. Gdy się od siebie odkleiliśmy, ruszyliśmy dalej. Zatrzymaliśmy się pod domem Ashlynn.
- Aaaa, kiedy musisz jechać? - spytałem obejmując ją w pasie.
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz