wtorek, 7 kwietnia 2015

Od Federico do Ashlynn c.d

- Chyba jednak nie będę mógł z tobą jechać. - westchnąłem przytulając dziewczynę.
- Tak też myślałam. Nie martw się, będzie inna okazja. - lekko się uśmiechnęła.
Odwzajemniłem uśmiech, byliśmy tu sami. W około nie było nikogo, cicho jak makiem zasiał. Słychać było tylko hukanie sowy. Gdy się od siebie odkleiliśmy, ruszyliśmy dalej. Zatrzymaliśmy się pod domem Ashlynn.
- Aaaa, kiedy musisz jechać? - spytałem obejmując ją w pasie.

Ashlynn?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz