-Nie będę was zatrzymywać dłużej.- Powiedziałam i nie wiem dlaczego, uśmiechnęłam się.
-To... Cześć- powiedział Bartek, a chłopak odpowiedział podobnie.
-Pa!- Powiedziałam i pomachałam. Zamknęłam drzwi i wzięłam kotkę w ręce.
-Serea! Nigdy więcej się nie wymykaj, zrozumiano?- Spytałam się jej i nie wiem czemu oczekiwałam odpowiedzi. Puściłam kotkę na ziemię i siadłam na krześle. Znowu wzięłam w dłonie laptopa i pisałam moją powieść dalej. Po jakiejś połowie godziny stwierdziłam, że trzeba mi świeżego powietrza. Wstałam i poszłam do pokoju. Lily domagała się wyjścia z mieszkanka, drapiąc pazurkami o ściany pudełka. Otworzyłam je i wyjęłam myszkę, po czym postawiłam na łóżku, zaraz przy kotce.
- Pilnuj Serei, okay?- Spytałam się małej istotki. Szybko przebrałam się w luźną bluzkę i krótkie spodenki.

Wyszłam z mieszkania i zamknęłam drzwi na klucz, po czym poszłam korytarzem prosto przed siebie i skręciłam ku drzwi prowadzących na zewnątrz. Odetchnęłam głęboko i ruszyłam dalej.Minęłam kilka uliczek, aż dotarłam do łąki o długiej,sięgającej mi do pasa roślinności.Przyśpieszyłam do szybkiego biegu i zaczęłam się śmiać, nawet nie wiedząc z czego. Gnałam przed siebie i zapomniałam o wszystkich zmartwieniach. Zawsze tak miałam, gdy przebywałam w miejscu pełnym zieleni. Biegłam i obserwowałam powoli zniżające się słońce.Motyle tańczyły, pszczoły siedziały przy kwiatach, a ja po prostu biegłam. W pewnej chwili dotarłam do drzewa,przy którym przysiadłam i oparłam się o jego pień. Zamknęłam oczy i nasłuchiwałam szumu wiatru i śpiewu ptaków. Po chwili usłyszałam szelest i jakby czyjeś kroki. Zmrużyłam oczy i zobaczyłam tego samego chłopaka, który przedtem oddał mi Sereę- Bartka. Tym razem nie było przy nim tego mniejszego chłopaka...
(Bartek?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz