sobota, 4 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

- Tak.. bardzo. - mruknąłem.
- O której kończysz? - spytała.
- Dzisiaj o osiemnastej... - lekko się skrzywiłem.
Dziewczyna chciała coś powiedzieć, lecz przerwał jej głos centrali z mojej krótkofalówki.
- 21 S. - odezwał się mężczyzna.
- 21 S, zgłaszam się. - westchnąłem.
- Próba samobójcza, Lisia 25. Facet chce się powiesić. - powiedział.
- Lisia? Gdzie to kurde jest? - pierwszy raz, słyszę taką ulicę.
- Koło drugiej dzielnicy. 
- Okey, jedziemy. - mruknąłem. - Kuba, Adam, wezwanie za minutę przy karetce. Przepraszam, muszę iść. - westchnąłem.
- Nom, pa.
Wybiegłem z pomieszczenia, akurat wracał Olek. Chłopaki już byli przy karetce, ruszyliśmy na miejsce wypadku. Musieliśmy się trochę pomęczyć, aby znaleźć ulicę, ale udało nam się. Mieszkanie, znajdowało się obok Taigi. Przez dość długi czas, próbowaliśmy dobić się do drzwi, były zamknięte i nikt nie chciał nam otworzyć. Nagle zjawiła się Taiga.
- Jest zgoda na wyważenie drzwi? 
- Tak. - odezwała się krótkofalówka, po jakimś czasie. 
Odsunąłem się o dwa kroki, po czym rzuciłem się na drzwi tym samym je wywarzając.
- Standard. - rzuciłem do dziewczyny, widząc że zakrywa usta rękoma.
Weszliśmy do środka, facet już się powiesił, nie wiedzieliśmy kiedy, więc szybko zdjęliśmy go stamtąd.
- Nie oddycha, brak rytmu serca. - odezwał się Adam.
- Dobra, intubuj. - powiedziałem i zacząłem wykonywać masaż serca.
Reanimacja, trwała jakieś pół godziny i nic. Odetchnęliśmy, spuściłem wzrok.
- Za późno.... - mruknąłem.
- Mężczyzna reanimowany pół godziny, zaintubowany nie żyje. - powiedział Kuba do centrali. - Przyślijcie policję. - dodał.
Schowałem twarz w dłonie po czym cicho westchnąłem.

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz