sobota, 4 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

- Poczekaj, chętnie sobie posłucham, co jeszcze pan pedał ma do powiedzenia. - mruknąłem złośliwie.
Widząc, że facetowi zaczynają wychodzić żyły i że zaciska pięść, odpuściłem. Tacy jak oni, na pewno mają w zanadrzu kastety i bronie. Też mam, ale niestety w domu.
- Maks, proszę cię. - jeszcze raz pociągnęła mnie za rękę.
Westchnąłem. Otworzyłem dziewczynie drzwi i zamknąłem je za nią.
- To jeszcze nie koniec. - warknął.
- Yhym, zobaczymy. - rzuciłem, wsiadłem do auta.
Odpaliłem silnik i odjechaliśmy stamtąd.

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz