- Będzie dobrze. - stwierdził.
Westchnąłem i wstałem, otrzepując spodnie z piachu. Przesiedziałem jeszcze dość długo na cmentarzu, odwiedziłem też grób dziadka i ciotki. Gdy wychodziłem, na masce samochodu Alana siedziała Taiga, a obok niej stał Alan. Oparłem się o ogrodzenie, Eric i Feniks usiedli po obu moich stronach.
- Jaka obstawa. - zaśmiał się chłopak.
Zapadła niezręczna cisza, Alan wyciągnąłem z samochodu trzy butelki wody. Jedną dał Taidze, drugą mi a trzecią zostawił dla siebie. Wziąłem kilka łyków.
- Maks? - usłyszałem czyjś głos, odwróciłem się w tamtą stronę i momentalnie, wyplułem wodę której nie zdążyłem połknąć. Wytarłem usta i wpatrywałem się w mężczyznę, to był tata... - Synu... - dodał.
Taiga? xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz