- No widzisz, co ja bym bez ciebie zrobił. - pocałowałem ją. - To chodź do tego lasu. - dodałem i chwyciłem jej dłoń.
Dziewczyna się uśmiechnęła. Ruszyliśmy w stronę lasu, a do mieszkania wróciliśmy dopiero wieczorem. Do siebie, dotarłem około północy, tak to całe popołudnie spędziłem z Taigą. Następnego dnia, obudziłem się o siódmej. Wstałem, pościeliłem łóżko i poszedłem wziąć prysznic. Umyłem zęby i ubrałem się. Zjadłem kanapkę z sałatą i ogórkiem, po czym napiłem się soku i spakowałem swoje rzeczy do torby. Wsiadłem w samochód i ruszyłem pod dom Taigi. A po około godzinie, byliśmy już na miejscu i przebieraliśmy się w szatni. Chłopaki zabrali swoje dziewczyny, więc Taiga zapewne nudzić się nie będzie. Założyłem swoje dresy, koszulkę i trampki.
- Witam moich ratowników oraz panie. - uśmiechnął się. - To co, rozciągnięci? - wszyscy przytaknęli. - Okey, to wstajemy i zobaczmy, czy moi panowie potrafią jeszcze zrobić szpagat.
Ja i Adam, zrobiliśmy to bez problemu, Kuba miał lekki problem. - A teraz panie. - powiedział z uśmiechem.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz