- No co ty, świetny jest. - uśmiechnąłem się, ująłem jej twarz w dłonie i pocałowałem.
Nagle, z naszej krótkofalówki wydobył się dźwięk centrali.
- 21 S, zgłoś się.
- 21 S, zgłaszam się. - westchnąłem.
- Wypadek na polu, nie znam szczegółowych informacji bo facet był roztrzęsiony, ale jedno jest pewne, musicie się pośpieszyć. Rolnicza 13.
- Jasne, jedziemy. - powiedziałem. - To do zobaczenia o szesnastej. - pocałowałem ją w policzek, po czym pobiegłem do karetki.
Na miejscu, byłyśmy po jakiś siedmiu minutach, musieliśmy wyjechać z miasta, ponieważ tam znajdują się wszystkie pola rolne. To co tam zastaliśmy, wstrząsnęło nami. W jednym momencie wszyscy trzej, opadliśmy na kolana. Kuba, aż zwymiotował, ja, jakoś się powstrzymałem, Adam tak samo. Jesteśmy przygotowani na podobne akcje, ale nie na takie.
- Co pan, nie widzi że ten człowiek już nie żyje? Na pół go obcięło, wnętrzności są w strzępkach, jak my mamy go ratować? - spytałem, starając się zachować zimną krew.
- No panie, a co ja miałem zrobić?
- 21 S, przyślijcie mi na Rolniczą 13 policję i... tych od zakażeń. - powiedziałem.
- Jasne.
- 21 S wolny. - dodałem.
Wiedliśmy w karetkę i wróciliśmy do szpitala. Przez resztę dnia, mieliśmy tylko jedno wezwanie. Wróciłem do mieszkania, i zaleciało mięsem, aż mnie zemdliło.
- Mam obiad. - powiedział pokazując mi pieczeń.
- Weź to mięsko bo zwymiotuję. - rzuciłem z obrzydzeniem i ruszyłem na górę.
Wziąłem prysznic, ubrałem się w czyste ciuchy i ruszyłem do Taigi. Wyszliśmy na spacer, usiedliśmy na ławce w parku.
- Czemu jesteś taki jakiś dziwny? - spytała.
- Mieliśmy dzisiaj wezwanie, choć nie powinni nas tam wzywać. Na miejscu, był facet. Wciągnął go kombajn, facet na pół przecięty, wszystko mu wyleciało. - aż się wzdrygnąłem.
Taiga? Krwawa Masakra XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz