- Nie dzięki. - odwzajemniłem uśmiech.
- Piwa chyba nie odmówisz... - powiedział podając mi butelkę.
- Nie dzięki, jestem samochodem. - odpowiedziałem.
- Sztywniak. - mruknął pod nosem.
Wszyscy wzięliśmy po kawałku pizzy, gdy akurat skończyłem, zadzwonił mój telefon, odebrałem.
- Nie no, wkręcasz mnie...
- Nie! Przyjeżdżaj tu szybko!
- Dobra zaraz będę. - rozłączyłem się. - Nagła sprawa, muszę lecieć. - powiedziałem, pocałowałem Tai w policzek i wstałem.
- Co się stało?
- Później ci wyjaśnię. - powiedziałem i wyszedłem z mieszkania.
Szybko znalazłem się pod moim domem, a gdy doszedłem do mieszkania zobaczyłem Alana i jakąś kobietę. Ustałem u boku brata, zupełnie nic nie rozumiejąc.
- Słuchaj, to jest twoja matka. - powiedział, też był lekko zmieszany.
- Co?!
- Sprawdziłem dokumenty...
- Maks, no co ty, nie poznajesz własnej mamy? To ja cię pod sercem nosiłam 9 miesięcy. - uśmiechnęła się.
- Jak mam cię poznać, jak nagle zniknęłaś z naszego życia jak byłem mały? - lekko marszczyłem brwi.
- To nie tak!
- A jak?! Wolałaś swoich kochanków niż nas, a teraz jeszcze tutaj przychodzisz i mówisz, ze jesteś moją matką?!
- Maks, uspokój się.
- Nie, nie chcę cię znać. - zacisnąłem zęby. - Wyjdź.
- Dobrze, ale ja tym razem cię nie zostawię. Na przystojnego chłopaka wyrosłeś. - uśmiechnęła się i wyszła.
Po prostu gotowało się we mnie.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz