Usiadłam i wyciągnęłam ku niemu rękę, jednak zatrzymałam się.
- Mogę? - zapytałam niezbyt pewnie
- Tak - skinął głową - Dotknęłam w to samo miejsce gdzie i on przed chwilą trzymał rękę, teraz wiedząc już co i jak nie byłam pewna czy czuje, różnicę, czy też.
- Nie przejmuj się - powiedziałam spokojnie i łagodnie - Przecież sam mówiłeś, że to nic takiego
- Tak, ale to w końcu i tak jest wada i to jeszcze serca - westchnął
- Dla mnie to nie jest ważne, tak na prawdę liczy się to, że żyjesz, jesteś tutaj obok i oddychasz, reszta nie ma większego znaczenia - uśmiechnęłam się, całując go w policzek
- Ej Taiguś, kupiłem pizze i piwo, film też możemy obejrzeć, nawet nie wiesz jak się dzisiaj narobiłem - Jose stał do nas plecami i zamykał drzwi, dopiero gdy się odwrócił zauważył Maksa
- Bez kłótni - zaznaczyłam od razu widząc ich miny
- Dobra... - spojrzałam na Jose ostro przypominając mu naszą rozmowę - Jak chcesz to zjedz z nami - wydusił z siebie
- Może nie będę przeszkadzać - powiedział Maks wstając, jednak od razu wstałam za nim
- Nie będziesz przeszkadzać, może jak spędzicie trochę czasu ze sobą to się polubicie, albo chociaż nie będziecie sobie skakać do gardeł - Maks niechętnie usiadł z powrotem, wzięłam od Jose karton z pizza i położyłam na stół - Co chcesz do picia? - zapytałam chłopaka uśmiechając się do niego
( Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz