Zupełnie nie wiedząc co się tu dzieje, spojrzałem na Taigę która patrzała raz na mnie, raz na Alana. W pewnym momencie, brat się zaśmiał.
- Ej, co było w tej wodzie? Bo chyba dosypali tam jakiś prochów.
- Maks, ty... żyjesz? - odezwał się facet.
- Czy ty żyjesz. - pewnie mi się to wszystko śni. - To nie możliwe... - mruknąłem.
Nie spuszczając wzroku z "Taty" próbowałem wszystko sobie poukładać.
- Maks, ja... byłem w śpiączce. Powiedzieli mi że nie udało się ciebie uratować... - zaczął.
- Mi powiedzieli, że to ty zginąłeś. Przecież umarłeś na moich rękach!
- Ja, wiem jak to wygląda... boże synu... tęskniłem. - przytulił się do mnie, spojrzałem na Taigę i Alana.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz