sobota, 11 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

- Za mną. - uśmiechnąłem się.
Założyłem ogierowi ogłowie, postanowiłem również jechać bez siodła. Wsiadłem na jego grzbiet, po czym ruszyliśmy przed siebie. Jechaliśmy trochę stępem, później kłusem a na końcu przyśpieszyliśmy do galopu. Jechaliśmy wzdłuż alei, w której po obu stronach rosły drzewa.
Po jakiś dziesięciu minutach, dotarliśmy do miejsca, gdzie przebywałem bardzo często jako dzieciak.

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz