poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

- No podobno. - odwzajemniłem uśmiech.
- Skłon, przysiad, podskok. - rozkazał.
Wykonaliśmy jeszcze parę ćwiczeń, po czym dał nam spokój.
- Okey, to teraz panie sobie odpoczną. Ładnie, teraz po kolei. Maks, pierwszy, reszta proszę na bok. - powiedział, a wszyscy się rozeszli. - Ustań na rękach, później na jednej. - rozkazał, udało mi się to bez problemu.
 
- Okey, teraz stajemy. - zrobiłem to i poprawiłem koszulkę. - Teraz stajesz na rękach, kogi wzdłuż ciała. - powiedział demonstrując, kiwnąłem głową i zrobiłem to samo.
- Teraz poproszę dziesięć razy na dół i do góry. - westchnąłem, nie chciało mi się, lecz zrobiłem to. - Okey i ostatnie o co cię poproszę, salto normalne, później wchodzisz na parapet i to samo. - wszyscy spojrzeli na siebie ze zdziwieniem. Nie byłem pewien, czy przy tym drugim się nie zabiję... pierwsze wyszło ok i drugie na szczęście również.
 

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz