Dziewczyna złapała się mojego ramienia i lekko się skrzywiła w bólu.
- Coś czuję, że jednak nie w porządku... - stwierdziłem.
- Zaraz przejedzie...
Taiga jeszcze raz, spróbowała ustać na poszkodowanej nodze, po czym jęknęła cicho z bólu. Wziąłem ją na ręce, po czym ruszyłem w stronę mojego domu.
- Jesteś strasznie uparta, wiesz? - uniosłem lekko lewy kącik ust.
Doszliśmy do mieszkania, przed kanapą, postawiłem delikatnie dziewczynę i pomogłem jej usiąść. Po tym poszedłem do sypialni po apteczkę i po lód do kuchni.
- Pozwolisz? - spytałem kucając obok niej, kiwnęła niepewnie głową. - Poruszaj palcami. - poprosiłem.
Z tym, nie było problemu. Gdy dotknąłem kostki dziewczyny, nie było żadnej reakcji, lecz gdy ją lekko poruszyłem, dziewczyna syknęła.
- Nie powinno być złamania, zwichnięta, może po prostu stłuczona. Na razie jest za wcześnie, aby postawić diagnozę, a w oczach rentgena nie mam. Zobaczymy czy cię będzie jeszcze bolało, jak tak, to pojedziemy do szpitala. - powiedziałem.
Po moich słowach, owinąłem dziewczynie kostkę bandażem i przyłożyłem do niej lód, każdy mój ruch, był delikatny.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz