- Możemy.
Przesiedzieliśmy jeszcze jakąś godzinę przy stole, rozmawiając o różnych sprawach i opowiadając jakieś historyjki z dzieciństwa. Później Alan, tata i wujek, usiedli na kanapie z popcornem. Złapałem Taigę za rękę i powoli wchodziliśmy po schodach.
- Nie oglądacie z nami? - spytał.
- Zejdziemy później. - odpowiedziałem i zniknęliśmy w holu, weszliśmy do pokoju. - To... na czym skończyliśmy? - uśmiechnąłem się.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz