Popatrzałam na psa i delikatnie się uśmiechnęłam. Lubiłam zwierzeta, a nawet je kochałam. Delikatnie pogłaskałam psa po jego głowie, a ten zamerdał ogonem.
- A ty długo tu jesteś?
Zapytał, a ja wstałam i spojrzałam na niego.
- Od kilku tygodni. Rzadko pojawiam się w mieście.
Powiedziałam. Suczka Mafia, nadal patrzyła na mnie nie ufnie. Zerknęłam na jej czoło, gdyż jak dobrze pamiętam, tylko drapieżniki patrzą w oczy swej ofierze. Tak udało mi się oswoić cielaka. Może to i dziwne, ale fajne. Szkoda, ze oddali go do rzeźni, tylko dlatego, ze był bykiem.
- Ogółem chodzę po lesie.
Dodałam po jakimś czasie. Lepiej zostawię dla siebie informacje, ze większość (prawie wszyscy) ludzie mnie irytują i denerwują, ale to tylko taki szczegół. Po za tym nie przepadam za miastem.
<Nathan? Trzeba rozwinąć spotkanie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz