- Saba! Ares! Do nogi!
Krzyknęłam do psów. Kolejny wspaniały (to nie sarkazm) spacer po lesie. Uwielbiałam spacerować z psami ze schroniska. Zawsze mogłam je swobodnie puścić i z nimi pobiegać. Przy okazji mogę trzymać formę. Po wykrzykniętych słowach, suka rasy border collie i pies rasy owczarka niemieckiego, wróciły do mnie, gdzie obok mnie stały jeszcze dwa bliźniaki, Jing i Jang, dwa hasky syberyjskie. Do tego z tyłu stał mój ulubieniec - Sharik, akita. Piękna i nadzwyczajna rasa. Dzisiaj jest jego pierwszy dzień w moim domu. Mogłam go zaadoptować.
Odprowadziłam psy do schroniska i zaczęłam wracać do domu przez las. W tym czasie bawiłam się bieganiem z moim nowym przyjacielem. Miał dopiero 2 lata i go kochałam całym sercem, bo w sumie po co je mam? Gdy tak biegałam, potknęłam się i wpadłam do rzeki. Zaśmiałam się głośno. Sharik do mnie podbiegł i mnie polizał, a ja nadal się śmiałam. Mój śmiech ktoś usłyszał, bo za drzewem zauważyłam sylwetkę jakiejś postaci. Znaczy pierwszy go zobaczył mój pies. Zawarczał i szczeknął. Ja przestałam się śmiać i skierowałam wzrok ku tej osobie.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz