czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Nathana CD Victorii

Szedłem z Masterem i Mafią po parku. Z daleka dostrzegłem dziewczynę i psa. Chyba go szkoliła, bo mówiła coś, a on siadał, turlał się, podawał łapę itd. Master chciał wyrwać do przodu, bo spojrzał na mnie wzrokiem "Mogę? Mogę iść?" machnął ogonem. Jednak ruchem ręki nakazałem mu spokój. Wtedy pies dziewczyny nas spostrzegł i od razu - fruuu w naszą stronę. Zapewne chodziło o Mafię, bo akurat kończyła się jej cieczka. Master był już wyuczony, że Mafii się nie rusza przez nią samą i miał do niej ogromny szacunek, a nawet chyba trochę się jej bał, więc z nim nie było problemu, ale taki obcy napaleniec nie znał jej, więc mogłoby to się dla niego źle skończyć. Ręką nakazałem Masterowi spokój i wziąłem Mafię na ręce. Pies przycwałował już do nas, a dziewczyna już krzyczała za nim i leciała na łeb na szyję w naszą stronę. Spojrzałem na psa i utrzymałem Mafię poza jego zasięgiem. Machnął ogonem i się ślinił, starając jakoś do niej dostać. Spojrzałem na dziewczynę, która do nas dobiegła.
-Najmocniej przepraszam! Nie wiem co w niego wstąpiło!- powiedziała dziewczyna na wstępie i złapała swego psa za obrożę.
-To naturalne. Nie masz za co przepraszać... Mafii kończy się cieczka, więc wcale nie dziwi mnie zachowanie twojego psa.- odparłem.
-No tak... jasne... Jestem Victoria.- przedstawiła się.
-Nathan.- wyciągnąłem do niej rękę. Uścisnęła ją.
-To też twój pies?- wskazała na Mastera stojącego kawałek dalej.
-Tak.- kiwnąłem głową.
-Ona to Mafia, a on to...?- uniosła brwi pytająco.
-Master. A twój jak się wabi?- spojrzałem na zalotnika.

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz