czwartek, 9 kwietnia 2015

Od Nathana CD Victorii

W lesie znów spotkałem Victorię. Jechała sobie na koniu. Widząc mnie, uśmiechnęła się.
-Cześć.- przywitała się podjeżdżając bliżej i zatrzymując konia.
-Cześć.- odparłem nakazując psom ruchem ręki, by nie podchodziły do konia, bo wolałem uniknąć sytuacji, że stanął by dęba i się spłoszył.
-Szedłeś w jakieś konkretne miejsce?- spytała entuzjastycznie.
-Nie. Taki spacer z psami. Potrzebują dużo ruchu.- odparłem obojętnie i spojrzałem na psy. Patrzyły na mnie jak w obrazek przedstawiający wątróbkę. Uśmiechnąłem się w duchu. Znów spojrzałem na Victorię.
-Może wpadniesz do stadniny? Jeździsz konno?- usmiechnęła się znowu.
-Pół życia spędziłem w siodle.- odparłem.
-To chodź! Znajdziemy ci jakiegoś wierzchowca, to może pojedziemy razem w teren.- zaproponowała wesoło.
-W sumie...- trochę się skrzywiłem, nie byłem towarzyski, ale psy i tak potrzebowały się wybiegać, a lubiłem konie, więc czemu nie. Zsiadła z konia i ruszyliśmy do stadniny...

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz