Westchnąłem pod nosem, odkładając szczeniaka na ziemię, ta od razu poleciała do Aleksa.
- Skąd ją wziąłeś? Niech zgadnę, schronisko.
- Ulica. Bidulka była taka wychudzona... okrucieństwo ludzi nie zna granic. - stwierdziłem.
Dziewczyna przytaknęła i przyglądała się dwóm psom, które leżały razem na posłaniu. Spojrzałem jej w oczy.
- Co się tak patrzysz? - lekko się uśmiechnęła.
- Nie nic... wiesz.... masz ładne oczy. - odwzajemniłem uśmiech, nie spuszczając wzroku.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz