Zbliżała się osiemnasta, więc wyszedłem z Mafią i Masterem na wieczorny spacer. Było już całkiem ciepło, słońce dopiero zaczynało ustępować, a niebo robiło się fioletowe. Włożyłem słuchawki do uszu i puściłem muzykę, wsadziłem ręce w kieszenie ruszając w dół ulicy w kierunku lasu. Po kwadransie mieliśmy za sobą budynki, samochody i całą "miastowość", a przed nami rozciągała się prosta asfaltówka przez pole, a na jej odległym końcu majaczyła ciemna linia lasu. Szedłem spokojnie, pozwoliłem psom sobie pobiegać, raz na jakiś czas rzucałem im piłkę, a te aportowały. Później w lesie spotkaliśmy kilka saren, zajęcy i już był czas by wracać. Kiedy znów znaleźliśmy się między budynkami i ludźmi, Master i Mafia szli za mną spokojnie, zwinnie unikając kontaktu z innymi. Zamyśliłem się... nagle w kogoś wszedłem. Od razu się ocknąłem i wyjąłem słuchawki z uszu.
-Wybacz. Zamyśliłem się.- powiedziałem szybko.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz