Wyszedłem z domu, zamykając je na klucz. Zwierzakom nie zbyt podobało się to, że zostają same, ale trudno. Wsiadłem na mojego ścigacza i ruszyłem w stronę miasta.
Zatrzymałem się pod jednym ze sklepów, zgasiłem silnik i wszedłem do środka. Nagle wpadła na mnie jakaś dziewczyna, którą wcześniej popchną jakiś facet. Wylądowaliśmy na glebie, uderzyłem głową o posadzkę, ale miałem na głowie kask i nic mi się nie stało. Gdy ta dziewczyna ze mnie wstała, pomogłem zbierać jej produkty, które wysypały jej się z torby.
- Fajny kask. - stwierdziła.
- Dzięki. - kiwnąłem głową. - Wszystko gra? - spytałem.
Emily?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz