Spojrzałam na chłopaka. Mimo dużego wysiłku fizycznego nie wyglądał na zmęczonego.
-Jak udało ci się go złapać? -spytałam.
-Alex mi pomógł -odpowiedział dalej głaszcząc psa.
-Jadę do szpitala sprawdzić czy wszystko z nią w porządku. Jeśli chcesz możesz pojechać ze mną.
-Do szpitala chyba nie wpuszczają psów.
-Masz rację choć po tym co dzisiaj zrobiliście powinni przymknąć na to oko.
-Nie sądzę by to zrobili.
Podeszłam bliżej do Oliwera, który wstał i wyprostował się. Był ode mnie wyższy ale czułam przypływ sił i nie przeszkadzało mi to.
-Mam ochotę cię uderzyć.
-Za co? - spytał nic sobie z tego nie robiąc.
-Jesteś strasznie uparty i w dodatku wszystko jest ci obojętne.
-Chyba mnie nie znasz -zaczął.
-Masz rację, nie znam cię ale nawet nie dajesz mi szansy - odpowiedziałam.
Wróciłam do mieszkania po klucze do auta a gdy wróciłam chłopaka już nie było.
Oliwer?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz