Właśnie dlatego nie lubiłam szpitali przez takie właśnie pielęgniarki, czy to nie powinno być tak, że one się uśmiechają i są niezwykle miłe? Jeśli tak to ona zdecydowanie odstaje od reguły. Zaśmiałam się widząc Maksa
- Idź bo będziesz mieć problemy - powiedziałam uśmiechając się lekko
- Co mi może zrobić - wzruszył ramionami
- Ona nic, ordynator wiele - usiadłam kładąc książkę na kolanach - Wejdziesz po dyżurze? - zapytałam przechylając lekko głowę w prawą stronę
- Wejdę - uśmiechnął się lekko i wyszedł, na korytarzu usłyszałam skrzekliwy głos pielęgniarki. Wzięłam balony i ruszyłam do oddziału dziecięcego, chyba jeszcze nigdy nie widziałam tylu uśmiechniętych dzieci w jednym miejscu, niektórzy mieli nieszkodliwe złamania, inni czekali na wycięcie migdałków, najbardziej było mi szkoda dzieci chorych na raka, pomimo choroby i tak się uśmiechały, nie powiem do tego potrzebna jest wielka odwaga
( Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz