Nie zaskoczył mnie telefon, w końcu taka praca, jednak w takim razie załatwię w hotelu to co miałam zrobić jutro i będzie z głowy. Dochodziła już 20, Maks nie odbierał i nie powiem zaczynałam się martwić, wtedy właśnie usłyszałam w telewizji wiadomości " Uratowali niemowlę płynące w kartonie w rzece, bohaterowie z oddziału 21 S" wtedy momentalnie wstałam i zrobiłam głośniej, ujrzałam Maksa, który wyciąga niemowlę.
- Taiga jakieś kobiety Cię szukają - Katnnis szturchnęła mnie ręką żebym się odwróciła
- Hej... Jestem siostrą Adama, a to jest dziewczyna Kuby, jesteś Taiga? Od Maksa? - zapytała patrząc na mnie
- Tak to ja, stało się coś? - zapytałam podchodząc do nich
- Nic takiego, po prostu chciałyśmy jechać do szpitala i pomyślałyśmy, że wstąpimy po Ciebie, chłopaki o Tobie mówili więc...
- Pewnie, tylko ja jestem motorem, więc spotkamy się na miejscu - rzuciłam biorąc kask - Katnnis dokończymy jutro, na dzisiaj dajmy sobie już spokój - powiedziałam z uśmiechem wychodząc i siadając na motor. Chwile musiałam za nimi czekać, ale już po chwili weszłyśmy razem do szpitala
- Dlaczego klęczycie wszyscy przy jednym łóżeczku? - zapytała dziewczyna Kuby
- To jest to niemowlę, które dzisiaj uratowaliśmy - słysząc to, wszystkie trzy w jednej chwili znalazłyśmy się przy łóżeczku, zapominając o chłopakach
- Jaki słodki - powiedziałyśmy w tym samym czasie, przyglądając się maluchowi, który patrzył na nowe twarze, uśmiechając się
( Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz