Nigdy bym nie pomyślała, że na tak spokojnej dzielnicy może zdarzyć się coś takiego. Nie lubiłam krwi, od kilku lat wręcz się jej bałam. Spojrzałam na jego ręce lekko przerażona, zakryłam usta dłonią, żeby nie wydobył się z nich choćby najmniejszy dźwięk. Kiwnęłam jedynie głową, gdy otwarłam drzwi pokazałam mu gdzie jest łazienka, a sama usiadłam w kuchni ze szklanką wody, gdy wyszedł, akurat gotowała się woda
- Kawy czy herbaty? - zapytałam cicho
- Herbata może być - usiadł na krześle, a ja podałam mu napój - Boisz się krwi? - zapytał nagle
- Złe wspomnienia to wszystko - wyjaśniłam krótko. Piliśmy w milczeniu - Trudno w to uwierzyć - powiedziałam nagle
- W co? - zapytał patrząc w moją stronę
- Strzelanina... Myślałam, że to spokojna dzielnica - wyznałam
- Policja zaraz złapie tego człowieka, nie martw, na mnie już czas - oznajmił
- Może wyjdziemy jeszcze kiedyś? - zapytałam, nawet bez zastanowienia
- Czemu nie - uśmiechnął się i wyszedł.
Reszta dnia minęła mi spokojnie, zastanawiałam się jedynie kim jest mężczyzna który strzelał do kobiety. Wieczorem jak zawsze wykąpałam się, a później nasmarowałam i ponownie owinęłam bandażem kostkę. Włączyłam telewizor i usiadłam na kanapie z miską popcornu i winem. Nagle ponownie usłyszałam strzały, praktycznie były obok mnie. Szybko wstałam i chwyciłam za stary kij od bejsbola, stojąc obok drzwi. Po kilku, może kilkunastu minutach usłyszałam pukanie, nie odzywałam się. Po chwili ponowne.
- K..Kto tam?! - zawołałam
- Ja Maks otwórz - usłyszałam znajomy głos, z ulgą otwarłam drzwi i wpuściłam go do środka - Cała jesteś? Ten sam człowiek wkradł się obok do mieszkania, na szczęście już go złapali - słysząc to odetchnęłam z ulgą
- Tak ok... Tylko trochę mnie wystraszyłeś - powiedziałam odkładając kij i naciągając koszulkę, którą miałam na sobie
( Maks?)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz