piątek, 10 kwietnia 2015

Od Taigi Cd. Maksa

Wstałam i spojrzałam w lustro, mój idealny makijaż był teraz zupełnie rozmazany, westchnęłam wchodząc do łazienki. Wzięłam prysznic zmywając z siebie wszystko, później zadzwoniłam do Jose, żeby po mnie przyjechał, jechałam obok w milczeniu, patrząc jedynie przez szybę
- Przestań się tak dołować - powiedział w końcu - Wiesz, że nie lubię jak jesteś taka, zaproszę dzisiaj kolegów, odpalimy konsole, wypijemy coś - zaczął, próbując mnie pocieszyć
- Możesz ich zaprosić, nie będę wam przeszkadzać - mruknęłam jedynie. Pod domem zauważyłam znaną mi kobietę - Jeszcze jej brakowało - powiedziałam do siebie wychodząc z samochodu - Nie wiem co jest z Maksem, nie gadamy ze sobą, zadowolona jesteś w końcu? - rzuciłam stając obok niej
- Bardzo - powiedziała zadowolona po czym poszła w zupełnie innym kierunku
- Kto to był? - zapytał Jose
- Nie ważne - burknęłam wchodząc do mieszkania, od razu poszłam się przebrać. Cały dzień siedziałam w pokoju, a właściwie to leżałam słuchając muzyki tak głośno, że i sąsiedzi byli tak zaszczyceni iż mogli tego słuchać, pod wieczór przyszli znajomi brata, których oczywiście i ja znałam. Mianowicie Korbi, Tom i Norbi, zeszłam tylko na chwilę biorąc swoje chińskie jedzenie, które kupili po drodze i lody
- Nie zagrasz z nami? - zapytał Tom, rozsiadając się na kanapie
- Nie, ale nie przeszkadzajcie sobie, Jose jakby co...
- Jakby co to Cię nie ma, tak wiem - powiedział przewracając oczami
- Dzięki - mruknęłam udając się z powrotem do swojego pokoju, usiadłam przy komputerze i zaczęłam jeść chińszczyzn, kiedy usłyszałam jakieś krzyki z dołu, nie mogłam wytrzymać i zeszłam na dół
- Możecie nieco ciszej? - zapytałam spokojnie, kiedy ujrzałam Alana w drzwiach
- Nie ma jej - Jose powtarzał jedno i to samo zdanie, podeszłam do nich, odciągając go od drzwi
- Nie trzeba - powiedziałam do niego z lekkim uśmiechem i zamknęłam drzwi, stojąc z chłopakiem na dworze - Co? - zapytałam bez entuzjazmu
- Chodzi o Maksa... - zaczął
- Nie interesuje mnie co chce, przesadził i nie mam zamiaru z nim gadać, nawet teraz wysyła Ciebie zamiast przyjść osobiście - powiedziałam zaciskając pięść
- Posłuchaj, nie odbiera telefonów, nikt go nie widział, pojechał do wuja, dzwoniłem do niego, gadał, że nie chce już żyć, a teraz od kilku godzin go nie ma, to też Cię nie interesuję! - warknął na mnie
- Jak to zabić? - zapytałam nie mogąc uwierzyć w jego słowa
- Normalnie, jedź proszę ze mną, jeśli nie jest za późno to Ciebie posłucha, mnie nie - powiedział wręcz błagalnie, skinęłam jedynie głową i weszłam do mieszkania. Szybko założyłam buty i wzięłam bluzę w rękę
- Nie roznieście mi mieszkania - rzuciłam jedynie i poszłam z Alanem do samochodu - Myślisz, że jest do tego zdolny? - zapytałam, gdy byliście już w drodze
- Sam nie wiem - westchnął, jadąc nieco szybciej

( Maks?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz