Siedziałam już u siebie dalej czytając książkę, kiedy wszedł lekarz
- Jak się czujesz? - zapytał spoglądając w moją kartkę
- Już dobrze - odpowiedziałam
- Zawroty głowy? Duszności? Wymioty? - zaczął wypytywać, a ja cały czas kręciłam przecząco głową - Pamięć wróciła
- Tak - powiedziałam - Kiedy będę mogła wyjść? - zapytałam
- Tak Ci u nas źle? - zaśmiał się lekko - Myślę, że za dwa dni, jutro zrobimy ostatnie badania, czy aby na pewno wszystko jest dobrze. Jednak przez jakiś czas dobrze by było, gdybyś miała kogoś w domu, kto w razie problemu mógłby pomóc
- Mieszkam z bratem - odpowiedziałam
- Panie doktorze jest pan potrzebny, był wypadek, autobus wjechał w jedną z naszych karetek, Maks i Adam są ranni, jest jeszcze mężczyzna, którego do nas wieźli - powiedziała szybko, bez słowa mężczyzna wyszedł z pokoju, zaniepokoiłam się, gdy usłyszałam imię Maks. Szybko ubrałam swoje kapcie i szlafrok, udałam się na dół udając, że idę do bufetu coś sobie kupić. Zauważyłam otwarte drzwi i lekarza, który stoi nad Maksem, miał rozcięty łuk brwiowy, a na jego policzku widniała mała strużka krwi
- Maks wszystko dobrze? - bez najmniejszych oporów weszłam do środka
- Proszę wyjść - powiedział lekarz nie zwracając na mnie najmniejszej uwagi
- Wolałabym jednak zostać - powiedziałam krzyżując ręce, ponieważ właśnie doleciało do mnie chłodne powietrze przez otwarte okno
( Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz