sobota, 4 kwietnia 2015

Od Taigi Cd. Maksa

Powiedzenie, że mieszkam w pechowej dzielnicy, jest chyba odpowiednim stwierdzeniem. Nie chciałam wchodzić i przeszkadzać, jednak nie wiem dlaczego, ale chciałam poczekać za Maksem. Oparłam się o swój płot i czekałam, aż wyjdą, po chwili przyjechała policja, czyli nie żyje, szkoda. Jeden policjant podszedł do mnie i wypytywał czy znałam tego mężczyznę, czy widziałam coś niepokojącego. Musiałam wyjaśnić, że jestem tutaj dopiero od dwóch dni, i widziałam go może raz na ulicy. Szybko dali mi spokój, widziałam, że w karetce siedzi Maks, był zamyślony. Niezauważona podeszłam do niego
- Wszystko dobrze? - zapytałam opierając się
- Niezbyt - westchnął
- To co się stało to nie twoja wina - próbowałam go jakoś pocieszyć, widziałam że to go  trapi zresztą nawet się nie dziwiłam
- Trudno to wyjaśnić - westchnął
- Rozumiem - skinęłam głową - Nie będę Cię namawiać do mówienia bo to by nie miało sensu. Kończysz o osiemnastej, przyjedź do mnie o dwudziestej, wybiorę jakiś film, zjemy pizze, upijemy się - powiedziałam
- Nie wiem czy.... - zaczął
- To nie była prośba, znajdź dwie, trzy godziny. Wiesz gdzie mieszkam - już chciałam iść, kiedy nagle się odwróciłam - I jeszcze jedno, patrz w przyszłość, jesteś świetny w tym co robisz - nie czekając na jego reakcje wróciłam do siebie. Usiadłam do biurka i zajęłam się kolejnymi papierami, jednak tym razem musiałam jeszcze zrobić w komputerze wzór zaproszeń na oficjalne otwarcie, przygotować listę gości, menu, ozdoby i tym podobne

( Maks?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz