Spacerowałem właśnie z Codym po paru, siedziałam w cieniu drzewa, bawiąc się z nim szarpakiem. Nagle, usłyszałam jakiś dwóch chłopaków, z ciekawości, spoglądnęłam w ich stronę. Brunet akurat spojrzał w moim kierunku, więc odwróciłam wzrok, oparłam się o pień drzewa i kontynuowałam zabawę z Codym. Po kilku chwilach, ten sam chłopak usiadł koło mnie, samiec puścił zabawkę i zaczął się przyglądać nieznajomemu, po czym położył się, pyszczek kładąc mi na kolanach.
- Widziałaś wszystko? - spytał.
- Nie. Nie wtrącam się w nieswoje sprawy. - odpowiedziałam.
- To okey. - odetchnął. - Jestem Martin. - przedstawił się.
- Victoria. - lekko się uśmiechnęłam.
Martin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz