- Najwyraźniej nie. - delikatnie się uśmiechnąłem i po raz kolejny spojrzałem na klacz.
Widok koni, przywoływał u mnie wspomnienia, te gorsze ale i te dobre.
- Jeździłeś kiedyś konno? - spytała nagle, wyrywając mnie z zamyślenia.
- Pół życia spędziłem w siodle. - odpowiedziałem.
- Ooo. - uśmiechnęła się. - Jedziemy w teren? - spytała.
- Nie nie wiem. - lekko się skrzywiłem.
- Dlaczego?
- Miałem kiedyś konia, był ze mną praktycznie od źrebaka. Ale na pewnych zawodach... - zaciąłem się. - Nie uratowali go, od tamtego czas... jak widzę konie, widzę jego.
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz