środa, 1 kwietnia 2015

Od Ksawerego do Julii (c.d)

Wpatrywałem się w konia żebrzącego cukier od Julii. Wyglądało to dość zabawnie. Każda chwila z koniem przyprawiała mnie by mieć własnego konia.
- Mogę mu dać? - wtrąciłem po chwili.
- Jasne, trzymaj. - powiedziała wyciągając cukier z kieszeni. - Pamiętaj, by mieć prostą rękę by cię nie ugryzł w palce. - zaśmiała się.
Kiwnąłem głową, po czym wyprostowałem rękę i położyłem kostkę cukru, a następnie podsunąłem koniowi pod mordę.

<Julia?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz