Szybko jednak spuściłam głowę.
-Kiedyś mój ojciec służył w armii jako lotnik. Jak byłam mała przewoził mnie czasami samolotem jednak ja panicznie bałam się wysokości - spróbowałam się uśmiechnąć jednak nie wyszło mi to najlepiej. Nie czułam się jeszcze gotowa na tą rozmowę więc skłamałam. - Teraz mieszka gdzieś po drugiej stronie Atlantyku.
Chłopak spojrzał się na mnie lecz wyraz jego twarzy był obojętny.
-Chyba nie mówisz mi całej prawdy...
-Kiedyś został postrzelony w ramię. Dostał paraliżu prawej strony ciała gdyż lekarze zareagowali zbyt późno.
-Mówiąc że mieszka po drugiej stronie...
-Miałam na myśli szpital, a dokładniej oddział intensywnej terapii. Jest tam już od bardzo dawna. To dlatego zaczęłam studiować medycynę by dzieci nie traciły rodziców...
-A rodzice dzieci -dokończył.
-Przepraszam to zły temat na pierwszą rozmowę. Powinniśmy gadać o ulubionym kolorze albo o czymkolwiek weselszym.
-A jaki jest twój ulubiony kolor?
-Pytasz na poważnie?
-Chciałaś normalną rozmowę - odparł beznamiętnie.
- Niebieski dokładniej błękitny jak niebo, które zachwycało nas dzisiejszym rankiem.
Oliwer?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz